Po roku 1864 rozpoczęła się epoka zdecydowanej rusyfikacji, ciężkie ciosy dotknęły również Kościół i religię katolicką, dotyczyło to także wieluńskiego.

Groby powstańców styczniowych często bezimienne porozrzucane są na terenie ziemi wieluńskiej. Straty osobowe wielunian, uczestników powstania, są niemożliwe do ustalenia, szacować można, że na polu boju poległo około 15 - 20 mieszkańców miasta.

Inicjatywa trwałego upamiętnienia miejsca straceń narodziła się w 1925 roku. Na polecenie Kazimierza Oraczewskiego wzniesiono na miejscu kaźni skromny pomnik z piaskowca.

Oprócz 13 zamordowanych powstańców straceni zostali również żołnierze armii carskiej, którzy przyłączyli się do oddziałów powstańczych.

W czasie trwania powstania wykonywano w Wieluniu egzekucje publiczne na powstańcach. Oficerów i żołnierzy, zarówno Polaków jak też Rosjan i Ukraińców, którzy przyłączyli się do powstania rozstrzeliwano. Na pozostałych skazańcach wykonywano wyroki śmierci przez powieszenie.

Przez "leśne partie" w całym powstaniu przeszło zapewne ponad 200 tys. osób, ale wiele z nich pozostawało w oddziałach tylko kilka dni. Faktycznie walczyło równocześnie nie więcej niż 20 - 30 tys. powstańców.

Praktycznie wszystkie bitwy i potyczki na ziemi wieluńskiej kończył się podobnie zniszczeniem lub rozsypką oddziału powstańczego. Walka z regularnym wojskiem carskim okazywała się zbyt trudna. Do tego dochodził krwawy terror zaborcy i wszystko to powodowało, iż czas powstania dobiegał końca.

(Jedne z pierwszych starć na ziemi wieluńskiej opisał T. Olejnik w pracach Bitwa pod Radoszewicami - 27 III 1863 r. Przyczynek do dziejów powstania na ziemi wieluńskiej. "Sieradzki Rocznik Muzealny" 1986, t. 3; Bitwa pod Rudnikami 22 IV 1863 roku. Przyczynek do dziejów powstania styczniowego na ziemi wieluńskiej, "Sieradzki Rocznik Muzealny" 1989, t. 6.)

Niektórzy powstańcy z rozbitego oddziału trafili następnego dnia do partii powstańczej A. Litticha, która składała się w dużej mierze z mieszkańców Wielunia. Oddział ten stoczył jedną z większych swych bitew pod wsią Wąsosz z wojskami rosyjskimi majora Pisanko z garnizonu wieluńskiego.

Powstańcy byli stopniowo wypierani z zajmowanych stanowisk, a nieprzyjaciel powoli ich okrążał. Próba wsparcia strzelców kontratakiem kosynierów nie udała się, pomimo rozkazów i nalegań nie ruszyli się z bezpiecznego miejsca.